Nasze
początki #1 (OD Takhashido i Nicolasa)
Blond włosy chłopak
leżał z twarzą w śniegu drżąc i czując krew spływającą z jego rannej nogi *umrę
tu* - Pomyślał przymykając oczy...
W ciemności ujrzał
czerwone ślepia. Kroki nieznajomego były coraz głośniejsze. Z mroku wyłoniła
się dziwna istota...
- K-kim jesteś? -
Wyszeptał patrząc na nią zielonymi gasnącymi oczami
Dziwna istota nie
odpowiedziała.
- Kim do cholery
jesteś?! - Krzyknął niepewnie
W blasku lampy
dostrzegł białą jak śnieg twarz dziewczyny. Ta prawie nie słyszalnym głosem
odpowiedziała - Kimś, kto nie pozwoli Ci umrzeć.
- Umieram.. Widzę
demony... - Szepnął zamykając oczy
Dziewczyna wyjęła z
plecaka swoje zioła i koc.
Blondyn zaczął płytko
oddychać i odpłyną w krainę snów...
Chłopak czuł iż się
obudził lecz nie mógł otworzyć oczu.
*co się dzieje?!*
krzyknął w myślach
Po chwili chłopak
poczuł na swym czole zimny okład.
- C-co sie tu dzieje?
- Spytał ochrypniętym głosem
Cichy melodyjny głos
odpowiedział - Ciii.... spokojnie... jesteś bezpieczny.
- Nigdy nie jestem
bezpieczny... Czemu nie mogę otworzyć oczu?
Dziewczyna zdjęła
okład z czoła i podała kieliszek z tabletkami. -Próbuje do tego dojść...
możliwe że któreś zioło na ciebie tak wpłynęło...
- Zioło? Kim ty
jesteś? Gdzie ja jestem? - Z chłopaka zaczeła wychodzić jego druga natura
zagubionego chłopaka
Dziewczyna wzięła
głęboki wdech i zaczęła mówić. - Wiesz co lepiej było gdy spałeś... radze ci
byś się przespał... musisz odpocząć, a czym mniej wiesz tym lepiej...
- Aha... Czyli moje towarzystwo
Ci nie pasuje? Dzięki...
Dziewczyna wypuściła
powietrze ze świstem. - Nie oto chodzi... idź spać... możliwe że wzrok
odzyskasz po jakiś 2 godzinach.
- D-dobrze... -
Mruknął i po chwili zasnął
Dziewczyna spojrzała
się na chłopaka, wstała i wzięła koszyk po czym wyszła z domu
po dwóch godzinach
chłopak wstał i otworzył oczy *co ja.. Jak ja się tu...?* - myślał gorączkowo
Nagle otworzyły się
drzwi, promyki słońca powoli dostawały się do pokoju oślepiając chłopaka
Blondyn zmrużył oczy
i wstał na uleczonych w magiczny sposób nogach
chwytając nóż, który
zawsze miał przy sobie
Do pokoju weszła
dziewczyna o długich niebieskich włosach trzymając w dłoni koszyk z dziwnymi
ziołami. Bez cienia strachu odezwała się do chłopaka. -Wiedzę że jest lepiej...
usiądź dam ci coś do picia i jedzenia..
- Kim jesteś i gdzie
ja jestem? - Spytał jeżąc się i jakby szykując do obrony nie ataku
Dziewczyna znowu
dziwnie się zapowietrzyła i puściła nerwowo powietrze. - Najpierw zjedz i napij
się a .... może ... po rozmawiamy.
- Eeeh... Dobrze -
Warknął ukrywając swoją prawdziwą twarz
pod maską twardziela i usiadł zabierając się za jedzenie
Chłopak po posiłku
usiadł na łóżku uważnie obserwując co robi dziewczyna.
Ta tylko spojrzała na
niego dziwnie i przysiadła koło niego, a ten odsunął się delikatnie od niej -
Porozmawiajmy - Warknął
Dziewczyna jakby na
komendę łyknęła powietrza i szybko je wypuściła z płuc.- O czym chcesz rozmawiać?
- Kim jesteś? Co ja
tu robię gdzie jestem? tak na początek... - Mruknął
-Ahhh... - dziewczyna
nie chętnie rozmawiała.- Jestem sojusznikiem. Jesteś tu bo nie pozwoliłam ci
umrzeć. Jesteś w ,,moim'' lesie....
- A dokładniej? Czy
jest tu ktoś jeszcze? Czemu nie pozwoliłaś mi umrzeć?
-Za dużo chcesz
wiedzieć.-dziewczyna wstała podeszła do okna i zagwizdała po kilku sekundach
zjawiła się mała ruda wiewiórka.- Nie , nie ma... a dlaczego nie pozwoliłam ci
umrzeć.... sama nie wiem.
- Czyli mogę Cie
podrywać? - Spytał z uśmieszkiem na ustach - Żartuję.. Wolałbym jakiegoś
przystojnego chłopaczka - mruknął widząc jej minę
Dziewczyna prawie
walnęła go książką. - Ja też. - Pierwszy raz od bardzo dawna się uśmiechnęła
- Heheh auć... Nie szlej mała -Powiedział
obdarzając ją uśmiechem ukazując swoje śnieżnobiałe
zęby z kłami
W pokoju panowała już
mniej napięta atmosfera.
Dziewczyna włączyła
lampkę i chwyciła notes. Powoli nurtowała kartki.
- Co robisz? - Spytał
podchodząc do niej
Ja? - Dziewczyna
lekko się przestraszyła gdyż w pokoju panowała cisza. - W tym notesie są
wszystkie ,,przepisy'' na lecznice zioła
- Ty... jak Ci na
imię? Jestem Nicolas...
Dziewczyna po chwili
zastanowienia odezwała się i podała Nicolasowi rękę. - Takhashido... miło
mi.-Dziewczyna się uśmiechnęła
- Mi również... -
Mruknął - Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy...
Dziewczyna powróciła
do nurtowania kartek. Chłopak podszedł do okna zaczął dziwnie się rozglądać.
-Ja też. - dziewczyna odpowiedziała.
- Cieszę się...
Nicolas dreptał
niepewnie za dziewczyną - Etto.. Gdzie idziemy? - Spytał zrzucając maskę
twardziela i ukazując słodkiego, zagubionego chłopaczka
Dziewczyna zatrzymała
się ukucnęła urwała źdźbło trawy i powiedziała. - Na polowanie. Niestety mój
lokaj jest 4 góry stąd a ja uciekłam. Jako mała dziewczynka nauczyłam się
strzelać z łuku..
Ale dziadów wkopiemy
^^
- A nie możemy się
spotkać w połowie drogi? Mam przy sobie nóż umiem nim celnie rzucać.. Jeżeli to
w czymś pomoże..
- Mruknął stając
nagle - T-tam ktoś jest!
-Nie. To znaczy...
NIE! Nie wygoiła ci się noga... a w lesie widziałam niepokojące cienie. Nie
puszcze cie samego w las.. nie, nie, nie... i to co mówiłeś przez sen... -
ostatnie słowa były prawie nie słyszalne .Dziewczyna przyśpieszyła tępo po czym napięła
cięciwę łuku i wymierzyła w nieznajomą postać. - Blood!
Zażenowana dziewczyna
odwróciła się i zaczęła się wspinać.
- Co mówiłem przez
sen?- Spytał rozpraszając ją.
Dziewczyna spadła z
drzewa na nogi.
- Ekem... - Chłopak
podszedł i wyciągnął do niej rękę - pomóc?
-Nie dziękuje. -
zakłopotana dziewczyna podeszła do Blooda i Nicolasa. -Ekhm... Nicolas, Blood,
Blood, Nicolas. Mówiłam ci żebyś się nie szlajał na moim terenie. - Zirytowana
dziewczyna posłała groźne spojrzenie na Blooda
- C-co? O-o-oco tu
chodzi? - Spytał blondyn patrząc to na niego to na jak uważał przyjaciółkę
- I miło poznać.. Chyba?
Chłopak z niebieskimi
włosami spojrzał spode łba. - Ah... no Nightmer... nudno jest tu się coś
dzieje.-Chłopak spojrzał ze współczuciem na blondyna
Dziewczyna zażenowana
spotkaniem a zarazem zadowolona iż Nicolas nie zadawał pytań na temat tego że
Blood nazwał ją Nightmer
Nicolas*
- Cio? Czemu on tak
na mnie patrzy? Takashido o co chodzi?
-Bo jest głupi. -
Dziewczyna złapała za rękę Blooda i uśmiechnęła się sztucznie do Nicolasa-
Zaraz przyjdziemy
- A-aha i zostawiasz
mnie tu samego? A co jak ktoś tu przyjdzie?
- I boje się Ciebie
jak się tak uśmiechasz!
-Ahh.. masz racje...
Blood - po raz kolejny sztuczny uśmiech.- Zostań prosze z Nicolasem... ja pójdę
coś upolować bo z nim nic nie złapie a ty się już nażarłeś z mojego terytorium
- Uhm.. Zostawiasz
mnie z obcym facetem.. A co jk on mnie zgwałci?!
Dziewczyna dziwnie
się uśmiechnęła. –Wątpię jest za głupi.
Chciałeś przystojnego chłopaczka? Psze bardzo. -Dziewczyna wzięła swój łuk i
pobiegł w las. Słychać było tylko cichy chichot.
XD
- Ej! Etto.. Jesteś
Blood? Dziwne imię - Mruknął Nico patrząc na niego hipnotyzującym wzrokiem
- Ta. - Chłopak
spojrzał na niego ze współczuciem.- A Ty jak się u Pani Krwi znalazłeś?
- Znalazła mnie pół
martwego w śniegu
Chłopak podniósł
jedną brew. - Co ona taka dobroduszna zaledwie miesiąc minął.- Chłopak był
lekko zszokowany
- Co?!
-Spokojnie... chyba.
Jak cie nie dobiła to musisz mieć szczęście.-Chłopak lekko rozbawiony wspiął
się po czym usiadł na drzewie.
- co?!
- Ahh... myślisz że
zielarka która żyje sama w lesie i poluje jak hycel czy coś jest normalna?!-
Chłopak był już całkiem rozbawiony
-A-acha...
Z głębi lasu wyłoniła
się Takhashido ciągnąc za sobą sarnę i 2 ryby. - Dobra popilnowałem młodego a
teraz spadam.- chłopak uśmiechnął się do Nicolasa.- Pamiętaj co ci mówiłem.
-O-okey...
-Potrzymaj te ryby.
-Dziewczyna związała nogi sarny i poszli powoli w stronę domku.
- J-jasne...
*NA MIEJSCU* -Idź do
chatki, ja rozpalę ognisko i podam ci tabletki i napar.
- Okey...
-Proszę. - Dziewczyna
podała Nico talerz z jedzeniem i kubek z herbatą. - Czy..... chcesz...
wiedzieć? Gdy polowałam zdałam sobie sprawę że masz prawo wiedzieć...
- Czemu Nightmre?
- Ahh.. zadałeś to
pytanie które wole unikać... każdy człowiek ma swoją przeszłość...-dziewczyna
zaczęła wdychać gwałtownie powietrze i je wydychać.
- A-acha.. To ja
przepraszam, że spytałem...
-Ymmm.....
-dziewczyna nie pewnie zaczęła skrobać patykiem w ziemi- a mogę zadać jedno
pytanie?
- O co chodzi z tym całym
terytorium?
-Las jest podzielony
na dwie części. Jedna jest moja jedna Blooda.
- A on ma kogoś?
Dziewczyna się
uśmiechnęła. - Szczerze wątpię. Może jakąś wiewiórkę. Najbliższym człowiekiem
jestem ja. A ja go nie za bardzo trawie. - Lekko klepnęła Nico w ramie.
- Hahahaha nie chodziło
mi o partnerkę... Tylko o lokaja czy coś...
-Hehe.... pamiętam
był tu kiedyś lokaj o imieniu Sebastian.... ale nie wiem co się stało.
Przynajmniej z nim dało się normalnie po rozmawiać. Bez tonu władczego.
- Hehehe pokaż mi
jego zdjęcie a może go znajdę.
- Spokojnie Romeo.
Poszukam w notesie.... ale pokaże ci go jak wyzdrowiejesz. Jeszcze się
zakochasz. - posłałam mu oczko, z nie wiadomych powodów.
- Jasne pomarzyć sobie można.
- Nico.. mogę zdać ci
jedno pytanie?- dziewczyna było lekko podenerwowana.
- Pytaj śmiało.
- Co tam robiłeś...
to znaczy wtedy gdy cię znalazłam...
- Byłem płatnym
zabójcą... Morderstwa na zlecenie... Mały błąd przy pracy
-Nie wiem czy śmiać
się czy płakać bo mam podobną przeszłość...
-Pamiętam jeszcze te
okrzyki....
-Jakie?
-Ahhh... albo te
tytuły w gazetach... HRABINA PŁATNYM MORDERCĄ? CZY ARYSTOKRATKA STOI ZA SERIĄ
ZABÓJSTW...
-Zabijałam nie dla
pieniędzy a dla przyjemności stać mnie było na wszystko...
- A..To.. Słyszałem..
Ja zabijałem bo musiałem... Nie było mnie stać na życie.. Odkąd miałem 12 lat
żyłem na własną rękę.
-Dlaczego?
- Wyrzucili mnie z domu....
-Co zrobiłeś? -
przybliżyłam się do chłopaka, zaciekawiona.
- J-ja...
Przyprowadziłem byłego...
Wstałam
zdenerwowana.- TWOI RODZICE SĄ JACYŚ PORĄBANI!
- Hehe... 5 lat przetrwałem..
- A co z byłym? -
Usiadłam opanowana.
- Wyparł się mnie…
-Ja radze sobie już 6
lat....
- Widzisz...Da się?
Ciesz się zaufałem Ci...- Mruknąłem spuszczając wzrok
-Ale teraz staram się
żyć normalnie.... oprócz zabijania zwierząt.
-I nie słuchaj go...
nie jestem taka chora psychicznie jak mówi Blood...
- Ale on mi nic nie
powiedział... Jeżeli chodzi o choroby psychiczne to raczej ja... Nie mam
sumienia chyba mi gdzieś wypadło...
-Chodzi mi oto że
nagadał ci pewnie na temat ,,jeszcze żyjesz? jaka dobroduszna'' Sebastianowi
też tak gadał...
- Aaa to tak gadał
tak ale mi to nie przeszkadza... Pomogłaś mi... I Ci zaufałem...
-Pierwsza osoba która
to powiedziała . Ja tobie też ufam. Mogłeś mnie zabić. - Dziewczyna uśmiechnęła
się i zaczęła tępo wpatrywać się w tańczące iskry ognia.
- Nie śmiałbym...
- Jak długo jeszcze
będę zdrowiał i co mówiłem przez sen?
Nie wiem, na oko
jakieś 2 dni... przez sen... mówiłeś o jakimś mężczyźnie... o zniewalającym
uśmiechu i o zabitych kobietach w lesie potem krzyknąłeś na całe gardło
,,nie!''
- C-c-co? Pokaż mi
zdjęcie Sebastiana.. Proszę...
-Hymm.... no dobrze.
- Dziewczyna wstała i weszła do domu. Wróciła z notesem i przekartkowała notes
do ostatniej strony a tam było zdjęcie
- T-to on... To on był w lesie!
-Kto? Sebastian?!
-Dziewczyna ,,wydarła'' chłopakowi zdjęcie i wrzuciła do ognia.
Po czym lekko
zdenerwowana ugasiła ognisko.
- T-tak... -Czemu to zrobiłaś?
-Co zrobiłam? -
dziewczyna jakby nie wiedziała o co mu chodzi zamknęła notes
zamknęła*
- Spaliłaś zdjęcie
Sebastiana i zgasiłaś ognisko...
-Jakie zdjęcie? Kogo?
Nie znam nikogo takiego... choć do środka bo zimno...
- Nightmare... Czemu
to zrobiłaś?
- Nie mów tak na
mnie! Nie ma Nightmere.. i nie będzie...
- D-dobrze...
-Przepraszam... chodź
do środka.
- Ok.. Ale czemu
spaliłaś to zdjęcie?
- Mogę ci na to
pytanie odpowiedzieć gdy będę gotowa? Nie jestem przystosowana do rozmowy z
kimś... te 6 lat żyłam w samotności... i wiesz chyba więcej niż wszyscy których
znałam
- Dobrze... Jak
wyzdrowieję to go tu przyprowadzę,,,
-Nie!..... lepiej
nie.
- Czemu?
Chodź już do środka
-Chodź już do
środka... *
- Idę - podreptałem
do środka i spojrzałem na wybawicielkę z wyczekiwaniem - To czemu?
-Chcesz pić? -
unikałam tego tematu jak ognia..
- Jasne…
Podałam kubek z
cieczą chłopakowi. - Jestem padnięta a Ty?
- Trochę...
-Połóż nogę na
kanapie a ja zmienię opatrunek
Jasne już -
Powiedziałem wykonując prośbę - Chcę poznać Sebastiana.. Jaki on jets?
- Różnie bywa.... -
delikatnie i powoli zmieniałam opatrunek .Gdy skończyłam zaczęłam przyrządzać
napar.
- No powiedz -
Poprosiłem patrząc na nią błagalnie
-Eh.... on jest....
raz tajemniczy a czasem hamski a innym razem miły .Jak baba gdy ma okres.-Cicho
zachichotałam.
- Hahaha zgaduję, że
ego dziewczyna ma z nim ciężko
-
Wątpię by jakaś wytrzymała. Dlatego stawiam na chłopaka. - puściłam oczko Nico
i podałam mu napar oraz tabletki.
Zdjęcie które spaliła Takhashido :')
Polecam do opowiadania ^^
https://www.youtube.com/watch?v=Z-Ebyj938mg&index=21&list=RD3Loa68uh9BI
Z pozdrowieniami dla leniwców… od
Takhashido i Nicolasa ktoś pracuje na tym blogu a wam małpki się nie chce ;o;
CIUŚ, CIUŚ <3
LENIWCE:
#Blood
#Sebastian
#Kazuma