niedziela, 26 lipca 2015

Magiczna Istota #3 (OD Blooda C.D.N Nightmare)

Szedłem powolnym krokiem wspominając beztroskie czasy gdy Nightmare często się uśmiechała. Jestem jej dozgonnie wdzięczny że mnie uratowała. Zapewne gdyby nie ona, umarłbym jako morderca bez serca. Czasami warto powspominać stare czasy.


Taką zapamiętałem. Wraz z Tym wydarzeniem Nightmare się zmieniła. Chociaż nadal pomaga innym skreślonym. Pamiętam. Nightmare nie powiedziała całej prawdy Nicolasowi. Ona porywała małe dzieci z sierocińca. Były jako jej armia. Nikt nie zabiłby małych dzieci. W transie zabijały i okradały ludzi. Nightmare dzięki śpiewu omamiała dzieci. Działało to jak hipnoza. Nawet jeśli robiła te straszne dzieci, bardzo troszczyła się o te dzieci. Więc nawet gdy nie były w amoku działały z własnej woli. Była to jedyna osoba, która naprawdę się o nie troszczyła. Zacząłem wspominać tą piosenkę...

Chodźcie, małe dzieci, zabiorę was
do krainy czarów.
Chodźcie, małe dzieci, przyszedł czas na zabawę,
tu, w moim ogrodzie cieni. 


Po tym jak to zaśpiewałem tajemnicza istota zaczęła śpiewać razem ze mną.

Podążajcie, kochane dzieci, pokażę wam drogę,
przez cały ból i zatroskanie.
Nie płaczcie, biedne dzieci, ponieważ życie w ten sposób
morduje piękno i namiętność.

Śpiewała tak pięknie że czułem się jakbym śnił...


Cicho już, drogie dzieci, to musi być w ten sposób.
[jesteście] Zmęczeni życiem i ułudą.
Odpoczywajcie teraz, me dzieci, wkrótce będziemy daleko
w spokoju i ciszy.

Uh, uh, uh...

Chodźcie, małe dzieci, zabiorę was
Do krainy czarów,
Chodźcie, małe dzieci, przyszedł czas na zabawę,
Tu, w moim ogrodzie cieni.

Uh, uh, uh...

Zasnąłem....

piątek, 10 lipca 2015

INFO!

INFO!
Po pierwsze blog ma 200 wejść! UHU ^^ NAJS
Po drugie ODWOŁUJE TRASE.
No a tu kilka dedyków dla mnie od miłych ludzi z PLANETY FACEBOOK XD 


TA WRÓŻBA MNIE ROZWALIŁA..




DZIĘKUJE<3 XD

Wspomnienie.. #2 (OD Sebastiana C.D.N KTOŚ?)

 Wspomnienie.. #2
Pod płaszczem mroku przemierzałem ciemny i nieco upiorny las. Słychać było huczenie sowy. Możliwe że jest po północy. Księżyc oraz gwiazdy rozświetlały mi drogę. Idę prosto przed siebie bo nie mam do kogo iść. Przez moją głupotę straciłem najbliższe mi osoby. Uciekłem… nie mogę im spojrzeć prosto w oczy. Szedłem zamyślony gdy natknąłem się na koniec lasu i drogę. Usiadłem by rozmyślać nad swym życiem. Może powinienem wrócić? Ale jak zareagują? Może oni nie będą chcieli mnie znać? Może mają lepszego przyjaciela? Który nie zawodzi jest szczery i nie jest mną… na pewno jest szczęściarzem. Mam tyle pytań na które nie znam odpowiedzi. Pamiętam to jak wczoraj…:
,,Leniwe słońce powoli szło spać. Zaczęło robić się ciemno. Wszędzie było słychać kłótnie. Tyle obelg i przykrych słów… do dziś dnia huczą mi w uszach. Chciałbym cofnąć czas ale niestety tego się nie da. Najbardziej bolały mnie jej słowa. Zdenerwowany wyszedłem z domu. Wyjąłem jej zdjęcie po czym zgniotłem i wyrzuciłem… nie potrzebnie bo pod upływem czasu zapominam jak wyglądała. Ostatni raz usłyszałem jej głos. Jej cichy melodyjny głos. Wyruszyłem w stronę domu Pracodawcy. Musiałem się pożegnać i przeprosić… teraz nie rozumiem mego postępowania, osobę którą ledwie znałem umiałem przeprosić ale osobę tak mi bliską nie potrafiłem. Nie było go w domu więc wyruszyłem w drogę. Szedłem do celu nie określonego, tak jak niektórzy mówią ,,Gdzie nogi poniosą..’’ Tak bardzo żałuje tego co zrobiłem.’’
Może jednak wrócę? Jeśli nie będzie chciała to zrozumiem… tak to dobry pomysł. Natychmiast zawróciłem. Około 2 w nocy byłem pod jej ,,chatką’’, tak ją nazwała. Światło jest zapalone i bez problemu ujrzałem Go koło Niej gdy, oglądali notes… jej notes, którego nikomu nie pokazywała. Tylko mi go pokazała na znak że mi ufa. Zrozumiałem wszystko. Jestem jej nie potrzebny. Zazdroszczę mu bo ma przy sobie tak wspaniałą dziewczynę… Jeśli nie mam w życiu nikogo takiego jak ona to po co żyć? …

Krótkie ale zawsze XD Z POZDROWIENIAMI DLA TAMTYCH LENI JA JESTEM CZYSTY . ,3,
JEJ NOTES...

czwartek, 9 lipca 2015

Nasze początki #1 (OD Takhashido i Nicolasa C.D.N. Sebastian)

Nasze początki #1 (OD Takhashido i Nicolasa)

Blond włosy chłopak leżał z twarzą w śniegu drżąc i czując krew spływającą z jego rannej nogi *umrę tu* - Pomyślał przymykając oczy...
W ciemności ujrzał czerwone ślepia. Kroki nieznajomego były coraz głośniejsze. Z mroku wyłoniła się dziwna istota...
- K-kim jesteś? - Wyszeptał patrząc na nią zielonymi gasnącymi oczami
Dziwna istota nie odpowiedziała.
- Kim do cholery jesteś?! - Krzyknął niepewnie
W blasku lampy dostrzegł białą jak śnieg twarz dziewczyny. Ta prawie nie słyszalnym głosem odpowiedziała - Kimś, kto nie pozwoli Ci umrzeć.
- Umieram.. Widzę demony... - Szepnął zamykając oczy
Dziewczyna wyjęła z plecaka swoje zioła i koc.
Blondyn zaczął płytko oddychać i odpłyną w krainę snów...
Chłopak czuł iż się obudził lecz nie mógł otworzyć oczu.
*co się dzieje?!* krzyknął w myślach
Po chwili chłopak poczuł na swym czole zimny okład.
- C-co sie tu dzieje? - Spytał ochrypniętym głosem
Cichy melodyjny głos odpowiedział - Ciii.... spokojnie... jesteś bezpieczny.
- Nigdy nie jestem bezpieczny... Czemu nie mogę otworzyć oczu?
Dziewczyna zdjęła okład z czoła i podała kieliszek z tabletkami. -Próbuje do tego dojść... możliwe że któreś zioło na ciebie tak wpłynęło...
- Zioło? Kim ty jesteś? Gdzie ja jestem? - Z chłopaka zaczeła wychodzić jego druga natura zagubionego chłopaka
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić. - Wiesz co lepiej było gdy spałeś... radze ci byś się przespał... musisz odpocząć, a czym mniej wiesz tym lepiej...
- Aha... Czyli moje towarzystwo Ci nie pasuje? Dzięki...
Dziewczyna wypuściła powietrze ze świstem. - Nie oto chodzi... idź spać... możliwe że wzrok odzyskasz po jakiś 2 godzinach.
- D-dobrze... - Mruknął i po chwili zasnął
Dziewczyna spojrzała się na chłopaka, wstała i wzięła koszyk po czym wyszła z domu
po dwóch godzinach chłopak wstał i otworzył oczy *co ja.. Jak ja się tu...?* - myślał gorączkowo
Nagle otworzyły się drzwi, promyki słońca powoli dostawały się do pokoju oślepiając chłopaka
Blondyn zmrużył oczy i wstał na uleczonych w magiczny sposób nogach
chwytając nóż, który zawsze miał przy sobie
Do pokoju weszła dziewczyna o długich niebieskich włosach trzymając w dłoni koszyk z dziwnymi ziołami. Bez cienia strachu odezwała się do chłopaka. -Wiedzę że jest lepiej... usiądź dam ci coś do picia i jedzenia..
- Kim jesteś i gdzie ja jestem? - Spytał jeżąc się i jakby szykując do obrony nie ataku
Dziewczyna znowu dziwnie się zapowietrzyła i puściła nerwowo powietrze. - Najpierw zjedz i napij się a .... może ... po rozmawiamy.
- Eeeh... Dobrze - Warknął ukrywając  swoją prawdziwą twarz pod maską twardziela i usiadł zabierając się za jedzenie
Chłopak po posiłku usiadł na łóżku uważnie obserwując co robi dziewczyna.
Ta tylko spojrzała na niego dziwnie i przysiadła koło niego, a ten odsunął się delikatnie od niej - Porozmawiajmy - Warknął
Dziewczyna jakby na komendę łyknęła powietrza i szybko je wypuściła z płuc.- O czym chcesz rozmawiać?
- Kim jesteś? Co ja tu robię gdzie jestem? tak na początek... - Mruknął
-Ahhh... - dziewczyna nie chętnie rozmawiała.- Jestem sojusznikiem. Jesteś tu bo nie pozwoliłam ci umrzeć. Jesteś w ,,moim'' lesie....
- A dokładniej? Czy jest tu ktoś jeszcze? Czemu nie pozwoliłaś mi umrzeć?
-Za dużo chcesz wiedzieć.-dziewczyna wstała podeszła do okna i zagwizdała po kilku sekundach zjawiła się mała ruda wiewiórka.- Nie , nie ma... a dlaczego nie pozwoliłam ci umrzeć.... sama nie wiem.
- Czyli mogę Cie podrywać? - Spytał z uśmieszkiem na ustach - Żartuję.. Wolałbym jakiegoś przystojnego chłopaczka - mruknął widząc jej minę
Dziewczyna prawie walnęła go książką. - Ja też. - Pierwszy raz od bardzo dawna się uśmiechnęła
- Heheh  auć... Nie szlej mała -Powiedział obdarzając  ją uśmiechem ukazując swoje śnieżnobiałe zęby z kłami
W pokoju panowała już mniej napięta atmosfera.
Dziewczyna włączyła lampkę i chwyciła notes. Powoli nurtowała kartki.
- Co robisz? - Spytał podchodząc do niej
Ja? - Dziewczyna lekko się przestraszyła gdyż w pokoju panowała cisza. - W tym notesie są wszystkie ,,przepisy'' na lecznice zioła
- Ty... jak Ci na imię? Jestem Nicolas...
Dziewczyna po chwili zastanowienia odezwała się i podała Nicolasowi rękę. - Takhashido... miło mi.-Dziewczyna się uśmiechnęła
- Mi również... - Mruknął - Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy...
Dziewczyna powróciła do nurtowania kartek. Chłopak podszedł do okna zaczął dziwnie się rozglądać. -Ja też. - dziewczyna odpowiedziała.
- Cieszę się...
Nicolas dreptał niepewnie za dziewczyną - Etto.. Gdzie idziemy? - Spytał zrzucając maskę twardziela i ukazując słodkiego, zagubionego chłopaczka
Dziewczyna zatrzymała się ukucnęła urwała źdźbło trawy i powiedziała. - Na polowanie. Niestety mój lokaj jest 4 góry stąd a ja uciekłam. Jako mała dziewczynka nauczyłam się strzelać z łuku..
Ale dziadów wkopiemy ^^
- A nie możemy się spotkać w połowie drogi? Mam przy sobie nóż umiem nim celnie rzucać.. Jeżeli to w czymś pomoże..
- Mruknął stając nagle - T-tam ktoś jest!
-Nie. To znaczy... NIE! Nie wygoiła ci się noga... a w lesie widziałam niepokojące cienie. Nie puszcze cie samego w las.. nie, nie, nie... i to co mówiłeś przez sen... - ostatnie słowa były prawie nie słyszalne .Dziewczyna przyśpieszyła tępo po czym napięła cięciwę łuku i wymierzyła w nieznajomą postać. - Blood!
Zażenowana dziewczyna odwróciła się i zaczęła się wspinać.
- Co mówiłem przez sen?- Spytał rozpraszając ją.
Dziewczyna spadła z drzewa na nogi.
- Ekem... - Chłopak podszedł i wyciągnął do niej rękę - pomóc?
-Nie dziękuje. - zakłopotana dziewczyna podeszła do Blooda i Nicolasa. -Ekhm... Nicolas, Blood, Blood, Nicolas. Mówiłam ci żebyś się nie szlajał na moim terenie. - Zirytowana dziewczyna posłała groźne spojrzenie na Blooda
- C-co? O-o-oco tu chodzi? - Spytał blondyn patrząc to na niego to na jak uważał przyjaciółkę
- I miło poznać.. Chyba?
Chłopak z niebieskimi włosami spojrzał spode łba. - Ah... no Nightmer... nudno jest tu się coś dzieje.-Chłopak spojrzał ze współczuciem na blondyna
Dziewczyna zażenowana spotkaniem a zarazem zadowolona iż Nicolas nie zadawał pytań na temat tego że Blood nazwał ją Nightmer
Nicolas*

- Cio? Czemu on tak na mnie patrzy? Takashido o co chodzi?
-Bo jest głupi. - Dziewczyna złapała za rękę Blooda i uśmiechnęła się sztucznie do Nicolasa- Zaraz przyjdziemy
- A-aha i zostawiasz mnie tu samego? A co jak ktoś tu przyjdzie?
- I boje się Ciebie jak się tak uśmiechasz!
-Ahh.. masz racje... Blood - po raz kolejny sztuczny uśmiech.- Zostań prosze z Nicolasem... ja pójdę coś upolować bo z nim nic nie złapie a ty się już nażarłeś z mojego terytorium
- Uhm.. Zostawiasz mnie z obcym facetem.. A co jk on mnie zgwałci?!
Dziewczyna dziwnie się uśmiechnęła. –Wątpię  jest za głupi. Chciałeś przystojnego chłopaczka? Psze bardzo. -Dziewczyna wzięła swój łuk i pobiegł w las. Słychać było tylko cichy chichot.
XD
- Ej! Etto.. Jesteś Blood? Dziwne imię - Mruknął Nico patrząc na niego hipnotyzującym wzrokiem
- Ta. - Chłopak spojrzał na niego ze współczuciem.- A Ty jak się u Pani Krwi znalazłeś?
- Znalazła mnie pół martwego w śniegu
Chłopak podniósł jedną brew. - Co ona taka dobroduszna zaledwie miesiąc minął.- Chłopak był lekko zszokowany
- Co?!
-Spokojnie... chyba. Jak cie nie dobiła to musisz mieć szczęście.-Chłopak lekko rozbawiony wspiął się po czym usiadł na drzewie.
- co?!
- Ahh... myślisz że zielarka która żyje sama w lesie i poluje jak hycel czy coś jest normalna?!- Chłopak był już całkiem rozbawiony
-A-acha...
Z głębi lasu wyłoniła się Takhashido ciągnąc za sobą sarnę i 2 ryby. - Dobra popilnowałem młodego a teraz spadam.- chłopak uśmiechnął się do Nicolasa.- Pamiętaj co ci mówiłem.
-O-okey...
-Potrzymaj te ryby. -Dziewczyna związała nogi sarny i poszli powoli w stronę domku.
- J-jasne...
*NA MIEJSCU* -Idź do chatki, ja rozpalę ognisko i podam ci tabletki i napar.
- Okey...
-Proszę. - Dziewczyna podała Nico talerz z jedzeniem i kubek z herbatą. - Czy..... chcesz... wiedzieć? Gdy polowałam zdałam sobie sprawę że masz prawo wiedzieć...
- Czemu Nightmre?
- Ahh.. zadałeś to pytanie które wole unikać... każdy człowiek ma swoją przeszłość...-dziewczyna zaczęła wdychać gwałtownie powietrze i je wydychać.
- A-acha.. To ja przepraszam, że spytałem...
-Ymmm..... -dziewczyna nie pewnie zaczęła skrobać patykiem w ziemi- a mogę zadać jedno pytanie?
- O co chodzi z tym całym terytorium?
-Las jest podzielony na dwie części. Jedna jest moja jedna Blooda.
- A on ma kogoś?
Dziewczyna się uśmiechnęła. - Szczerze wątpię. Może jakąś wiewiórkę. Najbliższym człowiekiem jestem ja. A ja go nie za bardzo trawie. - Lekko klepnęła Nico w ramie.
- Hahahaha nie chodziło mi o partnerkę... Tylko o lokaja czy coś...
-Hehe.... pamiętam był tu kiedyś lokaj o imieniu Sebastian.... ale nie wiem co się stało. Przynajmniej z nim dało się normalnie po rozmawiać. Bez tonu władczego.
- Hehehe pokaż mi jego zdjęcie a może go znajdę.
- Spokojnie Romeo. Poszukam w notesie.... ale pokaże ci go jak wyzdrowiejesz. Jeszcze się zakochasz. - posłałam mu oczko, z nie wiadomych powodów.
- Jasne  pomarzyć sobie można.
- Nico.. mogę zdać ci jedno pytanie?- dziewczyna było lekko podenerwowana.
- Pytaj śmiało.
- Co tam robiłeś... to znaczy wtedy gdy cię znalazłam...
- Byłem płatnym zabójcą... Morderstwa na zlecenie... Mały błąd przy pracy
-Nie wiem czy śmiać się czy płakać bo mam podobną przeszłość...
-Pamiętam jeszcze te okrzyki....
-Jakie?
-Ahhh... albo te tytuły w gazetach... HRABINA PŁATNYM MORDERCĄ? CZY ARYSTOKRATKA STOI ZA SERIĄ ZABÓJSTW...
-Zabijałam nie dla pieniędzy a dla przyjemności stać mnie było na wszystko...
- A..To.. Słyszałem.. Ja zabijałem bo musiałem... Nie było mnie stać na życie.. Odkąd miałem 12 lat żyłem na własną rękę.
-Dlaczego?
- Wyrzucili mnie z domu....
-Co zrobiłeś? - przybliżyłam się do chłopaka, zaciekawiona.
- J-ja... Przyprowadziłem byłego...
Wstałam zdenerwowana.- TWOI RODZICE SĄ JACYŚ PORĄBANI!
- Hehe... 5 lat przetrwałem..
- A co z byłym? - Usiadłam opanowana.
- Wyparł się mnie…
-Ja radze sobie już 6 lat....
- Widzisz...Da się? Ciesz się zaufałem Ci...- Mruknąłem spuszczając wzrok
-Ale teraz staram się żyć normalnie.... oprócz zabijania zwierząt.
-I nie słuchaj go... nie jestem taka chora psychicznie jak mówi Blood...
- Ale on mi nic nie powiedział... Jeżeli chodzi o choroby psychiczne to raczej ja... Nie mam sumienia chyba mi gdzieś wypadło...
-Chodzi mi oto że nagadał ci pewnie na temat ,,jeszcze żyjesz? jaka dobroduszna'' Sebastianowi też tak gadał...

- Aaa to tak gadał tak ale mi to nie przeszkadza... Pomogłaś mi... I Ci zaufałem...
-Pierwsza osoba która to powiedziała . Ja tobie też ufam. Mogłeś mnie zabić. - Dziewczyna uśmiechnęła się i zaczęła tępo wpatrywać się w tańczące iskry ognia.
- Nie śmiałbym...
- Jak długo jeszcze będę zdrowiał i co mówiłem przez sen?
Nie wiem, na oko jakieś 2 dni... przez sen... mówiłeś o jakimś mężczyźnie... o zniewalającym uśmiechu i o zabitych kobietach w lesie potem krzyknąłeś na całe gardło ,,nie!''
- C-c-co? Pokaż mi zdjęcie Sebastiana.. Proszę...
-Hymm.... no dobrze. - Dziewczyna wstała i weszła do domu. Wróciła z notesem i przekartkowała notes do ostatniej strony a tam było zdjęcie
- T-to on... To on był w lesie!
-Kto? Sebastian?! -Dziewczyna ,,wydarła'' chłopakowi zdjęcie i wrzuciła do ognia.
Po czym lekko zdenerwowana ugasiła ognisko.
- T-tak... -Czemu to zrobiłaś?
-Co zrobiłam? - dziewczyna jakby nie wiedziała o co mu chodzi zamknęła notes
zamknęła*
- Spaliłaś zdjęcie Sebastiana i zgasiłaś ognisko...
-Jakie zdjęcie? Kogo? Nie znam nikogo takiego... choć do środka bo zimno...
- Nightmare... Czemu to zrobiłaś?
- Nie mów tak na mnie! Nie ma Nightmere.. i nie będzie...
- D-dobrze...
-Przepraszam... chodź do środka.
- Ok.. Ale czemu spaliłaś to zdjęcie?
- Mogę ci na to pytanie odpowiedzieć gdy będę gotowa? Nie jestem przystosowana do rozmowy z kimś... te 6 lat żyłam w samotności... i wiesz chyba więcej niż wszyscy których znałam
- Dobrze... Jak wyzdrowieję to go tu przyprowadzę,,,
-Nie!..... lepiej nie.

- Czemu?
Chodź już do środka
-Chodź już do środka... *
- Idę - podreptałem do środka i spojrzałem na wybawicielkę z wyczekiwaniem - To czemu?
-Chcesz pić? - unikałam tego tematu jak ognia..
- Jasne…
Podałam kubek z cieczą chłopakowi. - Jestem padnięta a Ty?
- Trochę...
-Połóż nogę na kanapie a ja zmienię opatrunek
Jasne już - Powiedziałem wykonując prośbę - Chcę poznać Sebastiana.. Jaki on jets?
- Różnie bywa.... - delikatnie i powoli zmieniałam opatrunek .Gdy skończyłam zaczęłam przyrządzać napar.
- No powiedz - Poprosiłem patrząc na nią błagalnie
-Eh.... on jest.... raz tajemniczy a czasem hamski a innym razem miły .Jak baba gdy ma okres.-Cicho zachichotałam.
- Hahaha zgaduję, że ego dziewczyna ma z nim ciężko
- Wątpię by jakaś wytrzymała. Dlatego stawiam na chłopaka. - puściłam oczko Nico i podałam mu napar oraz tabletki.
Zdjęcie które spaliła Takhashido :')
Polecam do opowiadania ^^

https://www.youtube.com/watch?v=Z-Ebyj938mg&index=21&list=RD3Loa68uh9BI
Z pozdrowieniami dla leniwców… od Takhashido i Nicolasa ktoś pracuje na tym blogu a wam małpki się nie chce ;o; CIUŚ, CIUŚ <3
LENIWCE:
#Blood
#Sebastian

#Kazuma


Nowy Członek!

Imię: Nicolas
Lat: 17
Żywioł: ogień, mrok i cień...
Płeć: Mężczyzna
Broń: Pistolet, dwa noże.
Stan: Jeszcze nie zakochany
Praca: (brak na razie)
Konto na howrse: Lalu-chan

Rodzina: Matka, Ojciec i siostra którzy go wyrzucili z domu.

 Historia: Porzucony przez rodziców za błahostkę… (ma odmienną orientacje: Bi) wychowany przez nóż i krzyki ofiar. Pewnej obfitej w śnieg zimę dostałem zlecenie, zgodziłem się bo mogłem się szybko wzbogacić. Myślałem że uda mi się szybko to załatwić lecz ofiara była szybsza ode mnie. Ugodził  mnie w nogę.  Pod lampą w śniegu i zimnie powoli umierałem gdyby nie pewna dziwna istota… (…)
Przemiany:


Kot -  

środa, 8 lipca 2015

INFO!

PRZESUWAM TRASĘ! OD 14
 LIPCA DO 29 LIPCA ;O;
Z powodu lenistwa chłopaków XD CIUŚ, CIUŚ

CZARNA LISTA WAS OBSERWUJE ;O;